Psychomanipulacja w niektórych kościołach

 Szymon Matusiak

 

Przywykliśmy do tego, że manipulatorskie praktyki religijne ograniczamy do działalności grup powszechnie uznawanych za sekciarskie. Na co dzień nie mamy czasu, by bliżej zapoznać się z tym zagadnieniem. Warto jednak, byśmy dla własnego dobra oraz w interesie naszych rodzin i dzieci byli świadomi tego, jak podstępne są metody kontrolowania umysłu. W dobie napływu zwodniczych prądów religijnych z Zachodu i ze Wschodu, dobrze uczynimy nabywając chociażby podstawowych informacji na temat tego rodzaju nagannych praktyk. Pozwoli to nam obronić się przed zakusami diabła i ludzi, którymi szatan posługuje się jako najczęściej nieświadomymi narzędziami.

 

Chciałbym w tym miejscu zastrzec, że moim celem nie jest atakowanie jakiegoś określonego nurtu w chrześcijaństwie ani konkretnej grupy wyznaniowej. Niektóre zjawiska opisane poniżej napotkałem w niektórych społecznościach charyzmatycznych (zarówno nowoczesnych, jak i konserwatywnych), lecz także w kościołach innych kierunków, także w niezależnych zborach domowych.

 

Psychomanipulacja – co to takiego?

 

Grzegorz Kluz tak definiuje to zjawisko: „Psychomanipulacja to zespół technik zniewalających człowieka za pomocą kontroli umysłu. Stosuje się je dla realizacji interesów jednostki lub grupy kosztem dobra innych osób. To właśnie szkodzenie dobru osoby, która jest adresatem działania, odróżnia psychomanipulację od innego rodzaju wpływów, takich jak: wychowanie, terapia, edukacja, działalność misyjna. Te ostatnie bowiem służą dobru osoby. Techniki psychomanipulacyjne obecne są zresztą nie tylko w sektach. Szeroko wykorzystuje się je także w polityce, w kampaniach wyborczych, w pokazach reklamowych, w procesie sprzedaży towarów, w przesłuchaniach, podczas wróżenia przez cyganki w parkach”.

 

„W psychomanipulacji powierzchownej chodzi o uzyskanie doraźnych korzyści kosztem jednorazowych, życiowo mało istotnych decyzji, podejmowanych przez osobę manipulowaną. Ten, kto manipuluje, uzyskuje swój efekt przez objęcie manipulacją znacznej grupy osób. Błędna decyzja, jaką podejmie każda z tych osób nie będzie jednak dla niej specjalnie kosztowna, nie wpłynie na zmianę biegu jej życia. Dopiero wykorzystywanie psychomanipulacji w celu wytworzenia trwałych osobowych relacji zniewalających, z charakterystycznym dla nich procesem pasożytowania na dobru i godności osób, decyduje o sekciarskim charakterze grupy. To właśnie psychomanipulacja głęboka dotyczy decyzji życiowo doniosłych. Jej treścią jest totalność zaangażowania, polegająca na powierzeniu grupie istotnych elementów swojego życia (kariera, życie rodzinne, świat najbardziej wewnętrznych przeżyć jednostki, pożycie intymne). Skutkiem psychomanipulacji głębokiej jest uzależnienie jednostek od grupy i destrukcja dla ich człowieczeństwa”.

 

„Połączenie mechanizmów manipulacyjnych z totalnym charakterem grupy jest szczególnie niebezpieczne i ono właśnie cechuje sekty. Sektę można by zatem zdefiniować jako grupę psychomanipulacyjną stosującą psychomanipulację głęboką. Głębia, jaką osiąga psychomanipulacja, może być oczywiście różna”.

 

Kryteria psychomanipulacji

 

Robert Jay Lifton w swych dziełach podał kilka typowych metod kontroli umysłu. Wymienimy niektóre z nich i twórczo rozwiniemy w oparciu o praktyczne przykłady:

 

  1. Kontrola środowiska

Polega na sprawowaniu nadzoru nad otoczeniem i sposobami porozumiewania się członków danej grupy. Jest to daleko posunięta ingerencja we wnętrze jednostki, pozbawiająca ją odrębności i niezależnego sposobu myślenia oraz wolności w podejmowaniu decyzji.

 

W łagodnej formie zniechęca się członków grupy do kontaktowania się z ludźmi spoza danej społeczności i wywiera się na nich presję psychiczną.

 

Oczywiście jako chrześcijanie jesteśmy świadomi zagrożeń związanych z nawiązywaniem przyjaźni z ludźmi, którzy żyją w grzechu i przejawiają niezdrowe usposobienie. Biblia zawiera przestrogi przed włączaniem się w wir bezbożnych praktyk i obyczajów (1 Kor. 15:33; 1 Piotra 4:3). Nie o tym tu chcemy mówić.

 

Są jednak w Polsce takie wyznania oraz poszczególne zbory, których przywódcy narzucają wiernym zbyt silną władzę. Polega to na przykład na zwyczajowej wręcz krytyce innych denominacji; mówi się, że „baptyści to świat”, „Kościół Zielonoświątkowy popadł w odstępstwo”. Nie oszczędza się też znanych przywódców chrześcijańskich. W skrajnych przypadkach inne wyznania ewangeliczne nazywa się nawet Babilonem. Chcę w tym miejscu podkreślić, że w kościołach ewangelicznych w Polsce faktycznie pojawiają się niepokojące, liberalne tendencje. Nie upoważnia to jednak nikogo do wypowiadania daleko posuniętych sądów i formułowania niesprawiedliwych uogólnień.

 

Taki silny nadzór może polegać także na mnożeniu liczby spotkań w zborze i negatywnym ocenianiu tych, którzy nie stosują się do tych wyśrubowanych norm. Jeśli w takiej wspólnocie ktoś chodzi jedynie na dwa spośród pięciu spotkań w tygodniu, doczepia mu się etykietkę słabeusza. Nie otrzyma także poważniejszych zadań w zborze. To bardzo frustruje takie jednostki i niekiedy prowadzi do uczucia izolacji lub zagubienia. Nie ma się względu na sytuację rodzinną, zdrowotną, czy zawodową takich ludzi.

 

 

  1. Zaplanowana spontaniczność w celu wywoływania mistycznych przeżyć

 

Przywódcy sztucznie wywołują intensywne przeżycia duchowe, inscenizując je lub stosując pewne katalizatory. Te przeżycia mają sprawiać wrażenie czegoś spontanicznego i pochodzącego od szeregowych członków wspólnoty. Przyświeca temu niechlubny cel: dążenie do manipulowania stanem ducha wiernych, co jest równoznaczne z posiadaniem nad nimi ogromnej władzy.

 

Chciałbym tu zaznaczyć, że w przypadku niezrównoważonych ugrupowań charyzmatycznych nie zawsze mamy do czynienia z powyższym celem. Ideą przewodnią może być raczej chęć wywołania nadzwyczajnych doświadczeń duchowych, których brak może zasmucać ludzi złaknionych takich uniesień. Niejako na siłę próbuje się wywołać nową Pięćdziesiątnicę.

 

Trzeba przyznać, że w niektórych skrajnych zborach typu charyzmatycznego wypróbowanym narzędziem, służącym wywoływaniu podniecenia religijnego graniczącego z histerią lub nawet transem jest muzyka. Stosuje się refreny, z obsesyjnie powtarzającymi się nielicznymi, lecz sugestywnymi myślami oraz prymitywną, monotonną muzyką. Miałem możliwość słuchać pieśni, które śmiało trzeba nazwać transowymi, zwłaszcza w wykonaniu niektórych grup uwielbienia. Tego rodzaju muzyka przypominała mi jako żywo utwory z gatunku psychodelicznego rocka, tworzone przez hipisów zażywających narkotyki. Moi znajomi, którzy szukali miejsca w takim zborze, zawsze po wyjściu z takiego nabożeństwa się kłócili. Natomiast wychodzili spokojni po zrównoważonym, biblijnym zgromadzeniu.

 

Muzyka bywa też wykorzystywana do podgrzewania atmosfery modlitwy o bardzo emocjonalnym charakterze. Niekiedy w tle modlitw gitarzysta lub zespół gra kilka powtarzających się dźwięków, by pobudzić ludzi do modlenia się, zwłaszcza w niezrozumiałych dla nikogo językach.

 

Wiąże się z tym działalność tzw. liderów lub liderek uwielbienia. Z wielkim ubolewaniem oglądałem osoby, które w zupełnie nieodpowiedzialny sposób mówiły do wszystkich zebranych, co „mówi Pan”. Ogłaszanie rzekomych wyroczni Bożych lub widzeń czy objawień jest środkiem do kreowania nastrojów w grupie.

 

Pozostaje kwestia, czy jest to robione w sposób świadomy i cyniczny. Śmiem twierdzić, że na ogół osoby odpowiedzialne za tworzenie nadzwyczajnej, mistycznej atmosfery nie uświadamiają sobie, że stosują manipulację. Największe zwiedzenie ma miejsce wtedy, gdy ani manipulujący, ani manipulowany nie są świadomi ról, jakie spełniają. Zastanawia mnie jednak to, kto za tym stoi. Czy przynajmniej w niektórych przypadkach nie kryją się za tym demony, dążące do odciągnięcia ludu Pańskiego od czystego Słowa Bożego w kierunku urojeń i niezdrowego marzycielstwa oraz utraty samokontroli.

 

 

  1. Wymóg czystości

 

Chcąc uniknąć nieporozumień chciałbym wyjaśnić, że Wszechmogący Bóg wymaga od swego ludu świętości i czystości (1 Piotra 1:14-16). (Można tylko ubolewać nad tym, że obniżył się poziom moralny ewangelicznego chrześcijaństwa w Polsce). Natomiast w sekciarskim wydaniu chodzi o ustanawianie wygórowanych, pozabiblijnych norm postępowania. Niestosowanie się do nich wywołuje poczucie winy i wstydu. Mobilizuje to do zdwajania wysiłków, by dostosować się do zasad obowiązujących w grupie i nie narazić się przywódcom. Panuje też lęk przed odtrąceniem lub nawet wykluczeniem z grupy. Na czym to praktycznie polega?

 

Na przykład wypowiada się zdania zdecydowanie potępiające posiadanie telewizji, zdobywanie wyższego wykształcenia, czy stosowanie kosmetyków. Autor niniejszego artykułu bynajmniej nie jest zwolennikiem telewizji (nie posiadam ani nie chcę mieć telewizora), zdaje sobie sprawę z negatywnych wpływów, którym niekiedy poddawani są chrześcijanie na uniwersytetach oraz nie pochwala nieskromności w ubiorze i wyglądzie zewnętrznym. Pewne zasady biblijne wskazują na potrzebę czujności i prostolinijności w powyższych sprawach.

 

Tymczasem istnieje zasadnicza różnica między edukowaniem ludu Bożego w zakresie niebezpieczeństwa zeświecczenia, a wywieraniem silnej, psychicznej presji na braci i siostry, przy jednoczesnym braku poszanowania dla ich wolności sumienia oraz zrozumienia dla ich różnego poziomu rozwoju duchowego (Patrz 14 rozdział Listu do Rzymian). Nie na miejscu są brutalne wypowiedzi zza kazalnicy, łajanie współwyznawców i przyczepianie łatek osobom uchodzącym za słabsze duchowo. Byłem świadkiem tego, jak złaknieni są członkowie takich zborów nauczania o łasce Bożej oraz jak są mile zaskoczeni i wdzięczni, gdy spotykają się z wyrozumiałym i łaskawym potraktowaniem przez innych, zrównoważonych kaznodziejów lub pastorów.

 

Inne przejawy manipulacji

 

Steven Hassan to inny specjalista od sekt, były członek „Kościoła Zjednoczenia”, szerzej znanego jako sekta Moona. Podał pomocne wskazówki, pozwalające ustalić, czy mamy do czynienia z psychomanipulacją. Omówmy dwie spośród czterech metod kontroli świadomości, które wyłożył w oparciu o badania psychologa, Leona Festingera.

 

 

Kontrola myśli

 

Członkowie danej grupy są poddawani intensywnej indoktrynacji, przy czym oducza się ludzi samodzielnego myślenia i zniechęca się ich do tego. Często podaje się osobliwe doktryny jako niezaprzeczalne fakty. Na przykład znajomy chrześcijanin, który należał do pewnego zboru jednoznacznie głoszącego ewangelię sukcesu, nie potrafił pogodzić faktów dostrzeganych w codziennym życiu z dogmatycznymi twierdzeniami przywódcy, jakoby człowiek wierzący zawsze był bogaty i szczęśliwy. Jego przyjaciele przez cały rok składali mu regularne wizyty, by życzliwie naprostować jego sposób myślenia i nakierować na biblijne poglądy. W końcu dzięki Bogu pozbierał się i stał się członkiem zrównoważonego zboru zielonoświątkowego.

 

Co więcej, w takim ugrupowaniu podkreśla się mocno, że jest ono „ucieleśnieniem dobra”, a jej przywódcy, to „prawdziwi pasterze ludu Bożego”. Poza tym zgromadzeniem „jedynych sprawiedliwych” panuje zło. Inne kościoły są w błędzie, i nie można się od nich nauczyć nic dobrego. Odejście od grupy i przyłączenie się do któregoś z innych wyznań to w gruncie rzeczy grzech przeciw Duchowi Świętemu.

 

Steven Hassan napisał: „Ktoś, kto potrafi myśleć wyłącznie pozytywnie o swej przynależności do sekty, naprawdę tkwi w pułapce. Ponieważ doktryna jest bez zarzutu, podobnie jak przywódca, przyczyną problemów mogą być wyłącznie błędy popełniane przez zwykłego członka sekty. Uczy się on zatem obwiniać siebie i zmuszać się do jeszcze cięższej pracy”.

 

Gdy ktoś odchodzi z takiej społeczności, powstaje potrzeba, by jakoś wytłumaczyć powód jego odejścia. Ponieważ wspólnota jest bez zarzutu jako najlepszy albo jedyny Kościół Chrystusa, a przywódcy są tak wspaniali, niejako trzeba zepsuć opinię byłemu członkowi. Należy jakoś wytłumaczyć, dlaczego ktoś śmiał odejść z najwspanialszego miejsca na ziemi. Dorabia się takiemu etykietkę pyszałka, filozofa, nieposłusznego, buntownika, Koracha, wilka, zdrajcy, czy też oskarża o niemoralność, opętanie przez demony albo chorobę psychiczną. To przykre, że ludzie mieniący się dziećmi Bożymi uciekają się do zwykłych oszczerstw i kłamstw (Jana 8:44).

 

 

Kontrola informacji

 

Członkom zabrania się wypowiadać krytycznych ocen postępowania przywódców, nawet gdy są przeciwko nim uzasadnione, poważne zarzuty. Niemile widziane jest kwestionowanie nauk i działalności danej grupy, a nawet zadawanie pytań na te tematy. Zalecane jest donoszenie do starszych na tych braci i siostry, którzy mają w jakiejś sprawie odmienne zdanie.

 

Kategorycznie zakazuje się jakichkolwiek kontaktów z byłymi członkami danego zboru czy denominacji, nawet jeśli są to dalej ludzie szczerze i nienagannie oddani Bogu. Nie wolno rozmawiać z nimi przez telefon ani ich odwiedzać. Znany jest skrajny przypadek z południa naszego kraju, gdzie przywódcy pewnej wspólnoty zabronili jej członkom zwrócić pożyczone rzeczy osobom, które odeszły od zboru ze względu na sumienie. Tacy „pasterze” są chyba tak pewni swej władzy nad ludźmi, że posunęli się do namawiania wiernych do popełnienia przestępstwa przywłaszczenia.

 

Kontrola informacji polega także na nie pozwalaniu członkom zboru na spotkania z ludźmi krytycznie oceniającymi dany ruch czy kościół lokalny. W żadnym wypadku nie wolno czytać materiałów negatywnie opisujących zjawiska występujące w danej grupie czy w całym ruchu.

 

 

Wnioski dla nas

 

Drodzy Czytelnicy, być może po zapoznaniu się z powyższymi opisami psychomanipulacji nasuwają się wam niepokojące skojarzenia. Niewykluczone, że przypominacie sobie jakieś miejsca, w których byliście lub ludzi, z którymi mieliście lub macie styczność. Cisną się wam na usta konkretne, znane wam przykłady kontroli umysłu. Jeśli należycie do normalnego kościoła, wolnego od takich praktyk, to nie patrzcie z góry na członków skrajnych wspólnot. Przeciwnie, okazujcie im współczucie i zrozumienie oraz módlcie się za nich. W niejednym przypadku możecie się od nich nauczyć tak potrzebnego dzisiaj radykalizmu chrześcijańskiego, konsekwentnej postawy moralnej i gorliwego zaangażowania w działalność wspólnoty.

 

Osobiście bardzo szanuję wiele braci i sióstr, którzy należą do zborów, w których stosuje się różne formy manipulacji. Niejeden „szeregowy” członek takiej społeczności jest poczciwym, wartościowym człowiekiem i dobrym chrześcijaninem. Problem polega na tym, że podlegając silnemu naciskowi i niezdrowemu oddziaływaniu, wiele traci i niepotrzebnie cierpi. Co gorsza, jego osobowość pod wpływem manipulacji może ulec niekorzystnym zmianom. A najgorsze jest to, że wpaja mu się wypaczony obraz Boga i Jego nauki. Warto przemyśleć z modlitwą, czy ze względu na hańbę, jaką sprowadza na imię Boże dany zbór i dla własnego dobra, nie należałoby go opuścić. „Znosicie bowiem, gdy was ktoś niewolnikami robi, gdy was ktoś wyzyskuje, gdy was ktoś łupi, gdy się ktoś wynosi, gdy was ktoś po twarzy bije” (2 Kor. 11:20). „Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli” (Gal. 5:1). Ale dla równowagi pamiętajmy: „Bo wy do wolności powołani zostaliście, bracia; tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale służcie jedni drugim w miłości” (Gal. 5:13).

 

Zarzuty można postawić głównie przywódcom takich grup. To oni ponoszą największą odpowiedzialność za sterowanie myślami i uczuciami podległych im ludzi. Oto Słowo Bożej przestrogi dla osób nadużywających swych stanowisk w Kościele:

 

„Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja wystąpię przeciwko pasterzom i zażądam od nich moich owiec, i usunę ich od pasienia moich owiec, i pasterze nie będą już paść samych siebie. Wyrwę moje owce z ich paszczy; nie będą już ich żerem. Gdyż tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja sam zatroszczę się o moje owce i będę ich doglądał. Jak pasterz troszczy się o swoją trzodę, gdy jest pośród swoich rozproszonych owiec, tak Ja zatroszczę się o moje owce i wyratuję je z wszystkich miejsc, dokąd zostały rozproszone w dniu chmurnym i mrocznym” (Księga Ezechiela 34:9-12).

 

Źródła:

 

Biblia Warszawska

 

Sekta = psychomanipulacja + totalność, o. Grzegorz Kluz OP

 

Psychomanipulacja w sektach, Steven Hassan, Wydawnictwo „Ravi”, Łódź 1999

 

Totalitaryzm ideologiczny, Robert Jay Lifton, artykuł z Internetu, http://www.psychomanipulacja.pl/art/totalitaryzm-ideologiczny.htm

 

 

 

Autor jest z łaski Bożej ewangelicznym chrześcijaninem i kaznodzieją. Tłumacz i korektor kilkunastu książek. Jest komentatorem biblijnym w serwisie internetowym „Słowo Dnia” i autorem wielu artykułów. Redaguje kolumnę „Kościół na świecie” w kwartalniku Głos Ewangeliczny. Był czynnie zaangażowany w pomoc ofiarom niektórych sekt. Prowadzi konferencje na temat biblijnego stosunku do Świadków Jehowy.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s