Wiedza mitem, wiara faktem

Mateusz Wichary

158615978_4a3805fff5Żyjemy w czasach dla wiary niepochlebnych. Wynika to ze szkodliwego mitu, jakim jest wiedza.

Wiedza mitem

Używam tu słowa mit w sensie potocznym, pejoratywnym. Mit jako przekonanie nierozgarniętych; pomagające żyć, ale nieprawdziwe.

Otóż wiedza, znów w sensie potocznym, takim właśnie mitem jest. Wiedza jest postrzegana jak pewne, prawdziwe poznanie rzeczywistości, ze względu na wyjątkowy środek – poprzez procesy naukowe. Jako taka jest przeciwstawiana przekonaniom wszelkim innym, a szczególnie dogmatom religijnym, jako poznanie autentyczne, weryfikowalne, poprawnie postrzegające i wyjaśniające świat.

To fikcja. Na kilka róznych sposobów:

Przede wszystkim, nauka w sensie ścisłym, a przecież właśnie owemu sensowi zawdzięcza swą wiarygodność, nigdy nie jest pewnym, niezmiennym, ostatecznym punktem odniesienia. Bo cały czas poddaje się nowym badaniom, które zmieniają dotychczasowy ogląd świata. To oznacza, że wszystko, czym nauka być może, to najlepszym możliwym oglądem świata. Jednak jest to artykuł wiary, bowiem sprawdzić tego się z definicji nie da.

Kiedy więc ktoś z tryumfem stwierdza, że „nauka udowodniła”, jego tryumf świadczy o ignorancji.

Nauka udowodniła, zgoda. No i co z tego? To tylko wskazanie współczesnego jej horyzontu, nic więcej.

Problem nauki nie tkwi w tym, że ona nie poznaje, bo empirycznie doświadczamy, poprzez tworzoną w oparciu o badania technologię, że faktycznie, świat się zmienia, a więc należy domniemywać, że coś autentycznie odkryto. Problem tkwi w zmuszaniu nauki do statyczności. Do grania roli, jakiej grać nie może i nie powinna. Mianowicie, punktu odniesienia dla formułowania metafizycznych, kategorycznych sądów dotyczących rzeczywistości.

Innymi słowy, roli zastępcy Boga, którą w historii przyporządkowała jej tracąca wiarę Europa.

Tak więc nauka po prostu nie może stwierdzać czegokolwiek kategorycznie. Robi to wbrew sobie.

Dalej, nauka nie powinna zajmować się tym, czego emiprycznie udowodnić się nie da. Na przykład, przeszłością. Empiria z założenia skupia nas na teraźniejszości. Oczywiście, przeszłość zostawia ślady, jak nas o tym uczy kot na masce samochodu, jeśli nie klucz sąsiada. Obserwujemy ten mechanizm współcześnie i możemy domniemywać, że otaczają nas ślady przeszłych wydarzeń. Jednak jakiekolwiek pewne sądy na ich temat wykraczają poza empirię. Empiria to doświadczenie. Coś sprawdzonego. Nie można sprawdzić przeszłości, bowiem nie można stworzyć jej modelu (ewentualnie jakichś jej wycinkowych składowych, ale i to przy mnóstwie różnych zastrzeżeń i założeń, których prawdziwości ostatecznie dowieść nie można, ale trzeba przyjąć na wiarę).

Wiedza więc jest mitem. Mitem koniecznym dla osób niewierzących, bo w oparciu o coś jednak światopogląd tworzyć trzeba. Nie jest on jednak w żadnej mierze bardziej obiektywny niż jawnie religijne światopoglądy.

 

Wiara faktem

I to prowadzi nas do drugiego stwierdzenia. Wiara jest faktem. Znów, w potocznym sensie: fakt to coś, co jest prawdą, obiektywnie.

Otóż, obiektywnie jest tak, że wszyscy ludzie wierzą, nie mając dostępu do wiedzy. Wiedza, jako poznanie pewne, w oparciu o komplet danych, jest przymiotem wyłącznie Wszechmocnego. Tylko On bowiem jest w stanie opisywać rzeczywistość w pełni nad nią kontroli, a więc mówić wiedząc, a nie wierząc.

Wszyscy ludzie wierzą i to fakt. Wszelkie dyskusje o poznaniu powinny więc dotyczyć porównywania określonych wierzeń. Przekonań subiektywnych, bez szkodliwego mitu wiedzy. Mitu stuprocentowego. Wprawiającego niestety swych wyznawców w niczym nie uzasadniony i patetyczny samozachwyt, połączony ze – znów, wynikającą z ignorancji – pogardą dla przedstawicieli innych wierzeń. Których, niezlależnie od ich sensowności, łączy przynajmniej prawdziwa perspektywa na własne przekonania: wierzę, bo wiedzieć nie mogę.

 Oczywiście, wiara nie wyklucza poznania prawdziwego. Wiara bowiem może pochodzić od Boga, i jako taka, będąc wiarą, pozostaje prawdą. Wielu wydaje się, że nie mając wiedzy, traci się prawdę. Znów, to mit – towarzyszący skupionym na sobie, wątpiącym w Boga Europejczykom. Jeśli nie mam czegoś dzięki sobie, w sobie, to tego nie ma. Absurd! Wiara szuka zrozumienia, jak ujął to Anzelm. Lub, jak powiedział Kuyper, wiara rodzi światopogląd, chce się wcielić w system intepretacji rzeczywistości, który dowodzi swych podstawowych religijnych przekonań w badaniu świata. I właśnie w dziele tworzenia i oceny owej nadbudowy, czyli rozwinięcia owych podstawowych religijnych w swej naturze przekonań, człowiek dochodzi prawdy. I jest to jedynym możliwym rozwiązaniem dla poszukiwaczy prawdy, bowiem wiedza to mit.

Reklamy

12 responses to “Wiedza mitem, wiara faktem

  1. Artykuł ciekawy i ładnie napisany, ale absolutnie się z szanownym Autorem nie zgadzam!

    To właśnie bez wiedzy wiara staje się absurdem.

    I tak pozbawieni wiedzy, właściwego poznania prymitywne ludy oddawały cześć drzewom, słońcu itp.

    Nauka ma właśnie tę przewagę, że jest w pełni weryfikowalna i jeżeli zbadamy, że dotychczasowe paradygmaty nie są słuszne, to je zmieniamy.

    Natomiast wiara oparta jest na pewnych dogmatach, które z definicji nie można zmienić, bo są prawdziwe, koniec i kropka. Nawet jeśli na przykład po 200 latach ktoś dojdzie do wniosku, że jakiś dogmat jest niezgodny z Pismem, czy po prostu bezsensowny.

    To i tak trzeba w niego wierzyć, bo tak ustaliło kiedyś jakieś gremium biskupów, bądź papież, czy jakiś twórca nowej denominacji.

    A jak sprawdzić, która wiara nie jest absurdem?
    Albo po owocach jakie wydają jej wyznawcy albo na podstawie naszej wiedzy możemy stwierdzić, że jakaś wiara nie jest absurdalna.

    Nauki badające przeszłość, takie jak historia, geologia, archeologia, paleontologia, czy nawet teologia mają również szeroki zakres metod empirycznych.

    Dzięki takim badaniom możemy dochodzić na przykład tego, czy jakiś fragment w Biblii nie był późniejszym dopiskiem, fałszerstwem. Możemy dochodzić tego, czy to co mówi Biblia pod kątem historycznym rzeczywiście miało miejsce.

    Prawdziwa wiara musi się obronić i być zgodna z rozumem i z naszą wiedzą. I obroni się.

  2. Zresztą, zobaczmy do Pisma:

    „A to jest żywot wieczny: Aby poznali jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś” (J 17,3)

    Co znaczy wobec tego POZNAĆ?
    Czyż nie jest to wiedza o Bogu i o Jezusie?

    Albo w Przyp. Salomona: „jeżeli przywołasz rozsądek i donośnie wezwiesz roztropność, jeżeli szukać jej będziesz jak srebra i poszukiwać jej jak skarbów ukrytych, wtedy zrozumiesz bojaźń Pana i uzyskasz poznanie Boga; gdyż Bóg daje mądrość, z jego ust pochodzi poznanie i rozum.” (Przyp. 2,3-6)

    Poznanie jest związane z wiedzą jakby nie patrzeć.
    Chociaż ta wiedza, poznanie Boga może nie być pełne.

    Gnoza jest istotnym elementem chrześcijaństwa, oczywiście prawdziwa gnoza, nie ta fałszywa, heretycka, która odrzucała cielesność Chrystusa i uczyła dualizmu.

  3. chyba aż tak się wcale ze sobą nie zgadzamy;)

    chociaż…

    „pozbawieni wiedzy, właściwego poznania” – staram się pokazac, że to utożsamienie wcale nie jest właściwe. „Wiedza”, „poznanie naukowe” jest z pewnością oglądem świata znacznie bardziej (choć na pewno moim zdaniem nie „w pełni” – to idealizm) weryfikowalnym, falsyfikowalnym, nad którym pracuje sztab wykwalifikowanych i uzdolnionych osób, niz powiedzmy, w ludzie Bora- Bora, który wierzy, że ziemia jest płaskim kajakiem obróconym do góry dnem.

    Jednak, WCIĄŻ jest wiarą. Opiera się na pewnych aksjomatach, nieweryfikowalnych, niepoznawalnych. I trzeba to sczerze przyznać.

    Z drugiej strony,postępuje w swym poznaniu. Traktowanie jej jako świeckiego odpowiednika wiedzy objawionej raz na zawsze jest działniem wbrew jej doniosłości i wiarygodności.

    co do roli rozumu w zrozumieniu Pisma, tej kwestii i nie podnoszę i myślę, że w tej sprawie sie zasadniczo zgadzamy – nie zaprzeczam roli uzdolnionych teologów!

    Pozdrawiam,

    mw

  4. Niemniej jednak niektóre sformułowania w artykule można źle zrozumieć.

    Na przykład:

    „nauka nie powinna zajmować się tym, czego emiprycznie udowodnić się nie da. Na przykład, przeszłością.”

    A co z historią, geologią itd. ?

    Zgadzam się, że sądy naukowe nie są w 100% sądami pewnymi, że są to przypuszczenia, sądy co najwyżej bliskie prawdy, podobnie jak wiara zmierza do prawdy.

    Faktycznie aktualnie się „przebóstwia” wiedzę empiryczną, naukową.

    A tak poza tym to gustuję w tego typu tekstach, bo są krótkie i treściwe. Czyta się jednym tchem, a daje do myślenia.

    Tak trzymać!

    Pozdrawiam

  5. Wydaje mi się, że badanie przeszłości musi opierać się na pewnych założeniach, które trudno zweryfikować. Oczywiście, nauki badające przeszłość dażą do falsyfikowalności, no ale jak to sprawdzić? Kto się cofnie w przeszłośc i powie: rzeczywiście, tak właśnie było? Cięzko ocenić co jest bardziej a co mniej wiarygodne w tym przypadku.

    Tymczasem w owej przebóstwionej wersji nauki króluje jako wiarygodna teoria ewolucji, która teorią w sensie ścisłym nie jest. To już nie nauka, ale naukowizm – postawa religijna zakładająca, iż nauka musi (bo nic innego tego zrobić nie może) odpowiedzieć na wszystkie istofne pytania.

    pozdrawiam!

    mw

  6. Gdzieś usłyszałam ,że ateizm też jest swojego rodzaju religią. Trzeba mieć dużą wiarę 😉 żeby stwierdzić ,że świat powstał pod wpływem przypadku- ot zebrała się energia, było wielkie bum i powstał świat. ( oczywiście upraszczam).
    Co do nauki- zauważmy ,że Bóg stwarzając świat nadał mu prawa – fizyczne ,chemiczne … Nauka jest odkrywaniem tychże praw. Dobrze, jeśli patrzy na nie z pokorą – nie wszystko można objąć rozumem, nie wszystko poznamy. Tak jak garnek ulepiony z gliny nie będzie mądrzejszy od garncarza , tak i my mamy ograniczone poznanie. Pocieszającym jest fakt ,że niewierzący uczeni , którzy uczciwie poszukują prawdy często tę Prawdę poznają.

  7. Niestety nie zgadzam się z komentarzem odnośnie teorii ewolucji, gdyż jest on w ścisłym sensie teorią naukową.

    Jest falsyfikowalna (szukanie organizmów pośrednich, tzw. ogniw łączących, jeżeli takowe się znajdą to wspiera prawdziwość, jeśli nie, to obala)

    Jest nauką, bo daje przewidywania nowe, można z niej wywnioskować powstanie nowych gatunków.

    Jest spójna, daje wyjaśnienie na podstawowe pytanie „Dlaczego mamy tak różnorodne organizmy i gatunki?”.

    Także jest bardziej nauką niż teoria Inteligentnego Projektu. Ale nauka ma w sobie to, że może zawsze zostać zastąpiona innym wyjaśnieniem.

    Ja po prostu myślę, że pytanie o początek świata, życia, nie jest w ogóle pytaniem naukowym, a światopoglądowym, religijnym. Bo początek życia, świata jest całkowicie transcendentny.

    Także teoria ewolucji jest teorią ściśle naukową, a to czy jest słuszną, tego nie wiemy.

  8. A to. że z teorii ewolucji robi się narzędzie walki z Bogiem, to inna kwestia.

    I to, że z nauki robi się bożka.

    To pycha i głupota ludzi tak czyni.

  9. Bardzo ciekawy artykuł. Stwierdzenie, że „nauka udowodniła…” (i tu pada jakieś dogmatyczne stwierdzenie) jest rzeczywiście pułapką dla wielu. No bo kto rozsądny chce zaprzeczać „twardym” dowodom wobec wiary.
    I jak najbardziej odnosi się to do teorii ewolucji, której zwolennicy, zwłaszcza ateiści, bardzo lubią ten zwrot, choć ich argumentacja dowodowa jest raczej filozoficzna niż naukowa (o czym też pisałem niedawno).

    Chyba jednak zgodzę się z cypians-em, że nie tyle „wiedza” jest mitem, co właśnie „nauka”. Do wiary niezbędna jest wiedza. O tym właśnie mówi Przysłów 2:5, o tym pisał Paweł w Rzymian 10:17 („wiara bierze się ze słuchania”, więc z wiedzy) i to samo wynika z definicji wiary w Hebrajczyków 11:1.

    Pozdrawiam serdecznie.

  10. Zarówno nauka, jak i religie są w dużym stopniu podobne do siebie, choć na pierwszy rzut oka są przecistawiane sobie.

    Nauka przyjmuje wiele twierdzeń i tez wymagających wiary. Tworzy się wokół niej mitologię… niestety.

  11. Cyprianie mylisz się. Teoria ewolucji jest fikcją(w sensie prawdziwości twierdzeń), jest religią ateistów. Z nauką ma niewiele wspólnego to w 95% filozofia bez żadnych namacalnych faktów, doświadczeń, eskperymentów. Jak powiedział dr Adama Cenian w programie:”I stworzenie, i ewolucja” ona przewiduje wszystko i nic! Jest tak skonktruowana, że dopasowuje się do każdego odkrycia. Dlaczego tak jest? Ponieważ sednem teorii ewolucji tzw.twardym jądrem jest naturalizm/materializm to jest podstawowy paradygmat, którym się kieruje. Nie ma znaczenia to czy dane doświadczalne, fakty, poszlaki ją wspierają czy nie, ona jest prawdziwa z założenia. Paradygmat naturalizmu jest dzisiaj dogmatem w nauce a jedyną teorią, która jest w stanie mu sprostać to teoria ewolucji. Ruch Inteligentnego Projektu chce od nowa wprowadzić odrzucony w XIX wieku paradygmat przyzwalający na projekt w przyrodzie.
    Czy teoria ewolucji jest naukowa? Prof. Jodkowski z Zielonej Góry twierdzi że tak ale nie dlatego, że jest prawdziwa. Twierdzi tak ponieważ uważa, że kryterium naukowości nie przebiega między prawdą a fałszem tylko między tym co jest powszechnie akceptowane w świecie nauki a co nie jest. Inaczej mówiąc gdyby teoria panspermii czyli zapłodnienia ziemi np. przez kosmitów była powszechnie akceptowana byłaby ona też naukowa.

  12. Za kryterium naukowości przyjmuję opinie filozofów nauki: Thomasa Kuhna i Karla Poppera.

    Tak definiując naukę, teoria ewolucji spełnia warunki naukowości. Mniejsza z tym w jakim stopniu odpowiada rzeczywistości.

    To już jest sumienie naukowców, czy dane odkrycie uważają za potwierdzenie, czy obalenie tej teorii. Tak czy siak jest to teoria naukowa. I nie ma co tutaj z tym walczyć.

    Można się sprzeczać, czy jest dostatecznie udowodniona lub czy w ogóle jest udowodniona. Po co w ogóle wprowadzać hasło „Inteligentny Projekt”? Żeby brzmiało naukowo? Można po prostu mówić, że Bóg stworzył świat, życie i tyle. Od razu takim jakie jest.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s