Natchnienie Pisma Świętego: różnorodność a realność

300pxThe_Inspiration_of_Saint_Matthew_by_CaravaggioMateusz Wichary

Fakt natchnienia autorów i tekstów biblijnych jest stwierdzony w kilku miejscach Starego i Nowego Testamentu. Te najbardziej oczywiste to:

– 2Tm 3:16: „całe Pismo przez Boga jest natchnione….” Cokolwiek jest „Pismem”, jest natchnione, i to na wskroś. Nie trochę, miejscami, ale wszędzie. Warto zwrócić uwagę, że Paweł nie pisze o prorokach jako natchnionych, ale „produkcie” różnych autorów Żydowskiego kanonu jako takim właśnie. Warto również zwrócić uwagę na liczbę pojedynczą – on mówi o owych księgach, pomimo ich róznorodności jako o CZYMŚ JEDNYM,  a więc scalonym, połączonym w całość. To bardzo istotna wskazówka hermeneutyczna – TAK należy je czytać – kontekstem właściwym dla poszczególnych ksiąg są księgi pozostałe. TO chrześcijańska prawomocna hermeneutyka; czytanie pozakanoniczne (redukujące kontekst do jednej księgi tylko, względnie poszerzające go poza kanon)  nie jest zgodne z wizją Pawłową wyrażoną w tym wersecie.

– 2P 1:21: „proroctwo nigdy nie przychodziło z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym.” Werset wcześniej w BW brzmi dośc niefortunnie: „przede wszystkim to wiedzcie, że wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi.” Literalne brzmi to następująco: „wszelkie proroctwo nie jest własnego rozumienia.” Owo „własne rozumienie” nalezy rozumieć jako rozumienie nie odbiorców, co sugeruje polski przekład, ale proroków. Dowodzi tego werset 21, który wyjaśnia wcześniejsze stwierdzenie. Sens jest więc taki: prorocy nie prorokowali własnych przekonań/ własnych poglądów, bowiem za ich słowami stoi nie wola ludzka (ich własna), ale Ducha, który ich natchnął. Skutek: proroctwo (SŁOWA proroków) są produktem Bożym.

– Hbr 1: cały rozdział rozpoczyna się od stwierdzenia, iż „Bóg przemawiał” (wielokrotnie i różnymi sposobami dawnymi czasy do ojców). Werset 5, „do którego bowiem z aniołów powiedział…” odnosi się wciąż do mówiącego Ojca, przy czym fragmenty Jego wypowiedzi, to fragmenty wielu Psalmów. Dla autora tego Listu więc MÓWI BÓG gdy PISZE NATCHNIONY AUTOR. Wyraża to wprost w 4:7. gdzie słowa Psalmu opatrza następującym komentarzem: „Przeto znowu wyznacza pewien dzień, ‚dzisiaj’, mówiąc przez Dawida…” Jego metoda jest praktycznym świadectwem zastosowania natchnienia w praktyce. Nie dotyczy to jedynie Psalmów. Cytując Mojżesza (1M 2:2), mówi o Bogu, iż „O siódmym dniu powiedział gdzieś tak” (4:4).

W skrócie, natchnienie jest faktem.

Kiedy jednak studiujemy dogłębnie konkretne Księgi Pisma Świętego, dochodzimy do różnych niewygodnych, trudnych obserwacji, mianowicie:

– nie zawsze autorzy natchnieni wiedzą, że są natchnieni. To ogólny tenor Listów NT; to, że Paweł pisze w autorytecie apostolskim, to widać, ale niekoniecznie to, że pisze w przekonaniu, iż każde jego słowo jest samym Słowem Bożym. I tak kłopotliwe są sformułowania Pawła, typu: „A co do panien, nakazu Pańskiego nie mam, ale wyrażam zdanie jako ten, który dzięki miłosierdziu Bożemu zasługuje na wiarę” (1Kor 7:25). Czym więc jest to zdanie? JAK je traktować? Czy jego zdanie odnośnie panien jest Słowem Bożym, czy może raczej jedynie zdaniem kogoś, kto dzięki miłosierdziu Bożemu zasługuje na wiarę? Czy więc jest to tekst natchniony?

– Te listy bardzo często są „ludzkie”, wyrażają jego rozterki, emocje, pragnienia.  Jak np. potraktować jego życzenie „bodajby się wykastrowali ci, którzy was namawiają do obrzezania” (tłm. własne MW; Gal 5:12)? Czy jako Boże?Lub „jestem, gdy o was chodzi, w rozterce” (Gal 4:20). W jakim sensie rozterka Pawła jest Słowem Bożym do nas? W jakim więc sensie owe rozterki, dajmy na to Pawłowe, czy emocjonalne wypowiedzi, są natchnionym Słowem Bożym?

– ich przekonania, wyrażone w natchnionym tekście, nie pochodzą BEZPOŚREDNIO od Boga, w sensie: Bóg im objawił wprost, osobiście, CO mają napisać, ale bardzo często pochodzą z różnorodnych źródeł. I tak np. Łukasz pisze wprost, że metoda, jaką przyjął w zgromadzaniu materiału, to „wszystko od początku przebadać” (Łk 1:3). W świetle tego wyznania wersety takie jak np. „Maria zaś zachowywała wszystkie te słowa, rozważając je w sercu swym” (2:19) wydają się pochodzić nie z bezpośredniego objawienia od Boga stanu serca Marii, lecz raczej od niej samej właśnie, jako jednego ze źródeł, do jakiego Łukasz dotarł, zgromadzając swój materiał. Podobnie Janowe „na początku było Słowo” odnosi się zarówno do Księgi Rodzaju (bo odnosi się niewątliwie, patrz powyżej 2Tm 3:16), ale jest również prawdopodobnie polemiką ze stoikami odnośnie ich wizji „odwiecznego logosu.”  A rozumienie Słowa przez Jana mogło być ukształtowane przez wcześniejszą wizję Filona z Aleksandrii.

W skrócie, odkrywanie stanu świadomości natchnionych osób oraz sposobu, w jaki tworzyli natchniony tekst sprawia wrażenie, że niekoniecznie mamy do czynienia z tekstem natchnionym. Lub, że mamy go takim traktować, nawet wbrew świadomości autorów.

Co więc z tym zrobić?

Po pierwsze, nie zapominać o suwerenności Bożej. Tu widzę praktyczną wyższość kalwinizmu nad innymi koncepcjami teologicznymi. Niezłomna wiara, że Bóg kontroluje każdy aspekt rzeczywistości sprawia, że pośredniość powstawania koncepcji biblijnych  NIE jest problemem. Bóg bowiem mógł tak zrządzić, że nienatchniony autor został w Bożej  wszechmocy użyty do ukształtowania koncepcji używanych przez autora natchnionego tekstu, który jest prawdą. W Księdze Izajasza czy Ezechiela widzimy jak Bóg nazywa swoim sługą pogańskiego władcę; Bóg używa go (nieświadomego tego faktu) do realizacji własnych celów. Nie istnieją powody, by nie mógł zadziałać podobnie w dziele natchnienia. Innymi słowy, jeśli Bóg naprawdę jest Bogiem, czyli istota wszechmocną, nie stanowi to problemu.

Warto tu dodać, że bardzo istotne jest istnienie bezpośredniego objawienia Bożego – czy to w przypadku proroków, czy Pawła, czy widzeń opisywanych w Ewangeliach. Skoro ono jest, to oznacza, że Bóg faktycznie wkracza, daje objawienie; że to się dzieje, że nie nazywamy działań ludzkich działaniami Bożymi bezpodstawnie. Innymi słowy, że nie „wkręcamy” sobie Bożego istnienia. Skoro Bóg objawia się bezpośrednio, nie problem w tym, by czasem objawiał sie pośrednio. Jeśli jednak nigdy nie objawia się bezpośrednio, ale zawsze tylko pośrednio,  istnieje duże prawdopodobieństwo, że za owymi uważanymi przez nas słowami nie tylko ludzi ale i Boga, Tego Ostatniego tak naprawdę nie ma. (Owo bezpośrednie objawienie jest również wyjasnieniem owych rozróżnień Pawłowych: dla niego istotne było, iż pewne pouczenia  otrzymał bezpośrednio jako instrukcję od zmartwychwstałego Jezusa).

Po drugie, że zjawisko natchnionych tekstów jest paralelne do Wcielenia. Przypominam, że wcielenie oznacza, że Bóg nie tylko JAWIŁ się człowiekiem, ale człowiekiem faktycznie się STAŁ. Jakie to wywołuje implikacje polecam zajrzeć tutaj. W skrócie, trudno w to uwierzyć: było to CUDOWNE,  czyli WYMAGAJĄCE WIARY połączenie. Bez pomocy Ducha (1Kor 2:14) czy Ojca (patrz Mt 16:17) jest to niemożliwe. Podobnie Słowo Boże staje się ludzkie poprzez zrodzenie w konkretnej historii; „łonie” konkretnego umysłu, o określonej wrażliwości, aparacie pojęciowym, wyobraźni, itp. Tak jak stajenka betlejemska nie przeczy wcieleniu, tak emocje Pawła piszącego do konkretnych Zborów z określonymi problemami, czy skrupulatność historyka u Łukasza nie przeczą, iż ostatecznie w owych ludzkich sytuacjach i poprzez nie, Bóg wypowiada swe autorytatywne Słowo.

Po trzecie, wskazuje to jako koniecznie Boże dzieło ukanonizowania, czyli włączenia w kanon. Jeśli Boga w tym nie było, jeśli nie dał Kościołowi trafnie rozpoznać natchnionych Ksiąg, to natchnienie i tak jest mało istotne. tak więc OBA dzieła sa niezbędne, abyśmy mogli czytać Słowo Boże. Oznacza to, że chrześcijanin MUSI  wierzyć w działanie Boże również w tym aspekcie.

Można na to spojrzeć jeszcze inaczej: różnorodność natchnienia dowodzi jego realności. Dowodzi bowiem jego historyczności. Nie jest to jedynie Boże Słowo; ono FAKTYCZNIE WESZŁO w nasz świat. Dowód? Ludzcy autorzy, w ich całym powiązaniu z historią.

Tak więc, w przypadku natchnienia jak w przypadku wcielenia mamy do czynienia z paradoksem. Różnorodność „wcielania” się Bożego Słowa w nasz świat, choć zadziwia, nie powinien nas skłaniać do wątpienia. Absurdalny wydaje się fakt, iż w określonym człowieku „ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny syn od Ojca, w pełni łaski i prawdy” (J 1:14). Ale tak właśnie się stało. Podobnie słowa Pisma, w swym odkrywanym przez nas ludzkim wymiarze, potwierdzają jednocześnie niebiańską, przekzywaną nam w nich, treść.

Reklamy

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s